
Okazuje się, że dosyć sporo. „Udław się” to bowiem historia mocno
uzależnionego od seksu Amerykanina, Victora Maciniego, który – walcząc
ze zgubnym nałogiem – jednocześnie opiekuje się śmiertelnie chorą matką.
Jak więc przystało na Palahniuka, tragizm miesza się z żartem, którym
wydaje się całe życie bohatera – zarówno jego zawodowa kariera
(ogrywanie roli służącego w jednej z turystycznych placówek
stylizowanych na wiek XVIII), jak i wieczorne hobby, polegające na
udawanym dławieniu się pokarmem w restauracjach, gdzie przekuwa zwykłych
zjadaczy chleba w bohaterów, mających swoją szansę na uratowanie komuś
życia.
W „Udław się” Palahniuk daje poszaleć swoim nonkonformistycznym
poglądom. Idealnym narzędziem do tego jest bohater, a zarazem narrator,
który od najmłodszych lat stara się zwiększyć swoją kulejącą odporność
na opinię innych. Bodźcem ku temu staje się pornograficzne czasopismo, w
którym młody Victor znajduje kilka zdjęć publicznie upokarzanego na tle
seksualnym mężczyzny, będącego od tej pory, pod względem twardej
postawy, wzorem dla początkującego seksoholika, a jednocześnie przyczyną
jego nałogu. A dla stawianego wielokrotnie w centrum uwagi Victora,
muszącego wstydzić się z powodu działań szalonej matki, oko
społeczeństwa zdaje się mieć spore znaczenie, przeradzając się z czasem w
paranoję. Dopiero ciąg zwariowanych wydarzeń daje bohaterowi do
zrozumienia, że:
„Można przeżyć całe życie, pozwalając, żeby to świat mówił nam, kim
jesteśmy. Normalni czy stuknięci. Święci czy uzależnieni od seksu. Bohaterowie
czy ofiary. Pozwalając […], żeby to przeszłość decydowała o naszej przyszłości.
Albo możemy sami podejmować decyzje.”[1]
Pod względem narracji jest to chyba najprostsza książka
amerykańskiego pisarza. Wydarzenia są uporządkowane chronologicznie (z
wyjątkiem przeplatających się z wątkiem głównym retrospekcji głównego
bohatera) i przedstawione w sposób ciągły, co często się Palahniukowi
nie zdarza („Niewidzialne potwory”, „Rant”). Spotkamy się za to z masą
charakterystycznych dla jego pisarstwa zabiegów, jak powielane przez
całą powieść zdania czy dostosowanie sposobu postrzegania świata do
poziomu wykształcenia narratora (w tym wypadku przyjdzie nam go
obserwować z lekarskiego punktu widzenia z racji mającego miejsce w
młodości protagonisty pobytu w akademii medycznej).
Jedynym aspektem, do jakiego można mieć zarzuty, to sam problem
seksoholizmu, który sprawia wrażenie potraktowanego po macoszemu.
Owszem, pisarz prawie na każdej stronie wspomina o uciążliwym nałogu
głównego bohatera, serwując nam masę wyuzdanych, naturalistycznych
opisów rozmaitego rodzaju kopulacji. Uzależnienie od seksu jednak,
podobnie jak w przytoczonym powyżej serialu z Davidem Duchovnym w roli
głównej, pozostaje bardziej pretekstem do nadania powieści zabawnego
charakteru niźli samego rozprawienia się z problemem w sposób poważny.
To, że „Udław się” należy do wcześniejszych powieści Chucka
Palahniuka, rzuca się w oczy od pierwszych stron – stosunkowo prosta
(biorąc pod uwagę pozostałe teksty) metoda narracji czy brak
wyrywających z butów zwrotów akcji świadczą od tym aż nadto. Nadal
jednak mamy do czynienia z bardzo interesującą pozycją, w której
niepoprawny pisarz po raz kolejny szturmuje podwoje sztywno zamkniętych
amerykańskich umysłów i przemyca potężne połacie wiedzy. Dodatkowym
atutem jest także poczucie humoru – to chyba najzabawniejsza powieść
autora, podczas lektury której ciężko przebrnąć przez choćby jeden
rozdział nie parskając śmiechem.
Pierwotnie publikowane w serwisie Lubimy Czytać.
[1] Palahniuk Ch.: Rant, wyd.
Zielona Sowa, Warszawa 2007, S: 348